Zatrzymaj się na chwilę...
Witaj w moim świecie. Każda zakładka to inna historia i miejsca, które warto odkryć.
Zatrzymaj się na chwilę...
Witaj w moim świecie. Każda zakładka to inna historia i miejsca, które warto odkryć.
Pamiętacie wejście do portu w latach 2000? Zobaczcie te Darłówko ze zdjęcia bez szklanych apartamentowców, za to z zapachem sieci rybackich i krzykiem mew? Dziś zabieram Was w sentymentalną podróż do czasów, gdy Latarnia Morska rządziła horyzontem, a w kanale stały kutry, a nie luksusowe jachty. Mam dla Was kilka unikatowych zdjęć z mojego prywatnego archiwum, które pokazują Darłówko sprzed 15 lat, którego już nie ma.
Każdy, kto kocha polskie morze, zna Darłówko ze zdjęcia . Ale czy pamiętacie je sprzed wielkiego boomu budowlanego? Dziś, gdy spacerujemy nabrzeżem, otaczają nas nowoczesne horyzonty i przeszklone tarasy. Jednak w moim archiwum znalazłem kilka fotek, które dokumentują Darłówko 15 lat temu – miejsce surowe, rybackie i pełne niepowtarzalnego klimatu.

Gdy przeglądam te stare fotografie (robione jeszcze moim pierwszym aparatem!), uderza mnie jedno: przestrzeń. Nie było wtedy wyścigu o każdy metr nabrzeża. Wejście do portu wyglądało zupełnie inaczej. Latarnia Morska była centralnym, niczym nieosłoniętym punktem orientacyjnym. Patrząc na te kadry, uświadamiam sobie, jak bardzo Latarnia „oddychała” – miała wokół siebie tylko niebo i surowy beton falochronu. Dziś, by ją sfotografować, musimy kadrować uważnie, omijając nowoczesne bryły apartamentowców, które wyrastają tuż za jej plecami.

Darłówko port lat 2000 – kanał portowy przed przebudową.
W latach 90. port żył jeszcze innym rytmem, choć niestety nie posiadam z tamtego okresu żadnych zdjęć – pozostały mi tylko wspomnienia zapachu mokrych sieci. Jednak te fotografie sprzed 15 lat są dla mnie bezcennym mostem. Nabrzeża były wtedy surowe – pamiętam te stare opony służące za odbojnice! W kanale, zamiast jachtów, dominowały kutry rybackie.
Pamiętam ten zapach ropy, soli i ryby, który unosił się w powietrzu. To był port pracujący, a nie tylko turystyczna marina. Wtedy nikt nie myślał o eleganckich bulwarach. Rybackie rzemiosło było tu na wyciągnięcie ręki, a ryk silników wysokoprężnych stanowił naturalną ścieżkę dźwiękową każdego poranka.

Gdy robiłem te zdjęcia, nie myślałem, że będą one dokumentować Darłówko, którego już nie ma. Po prostu kochałem ten surowy, bałtycki klimat. Dziś, gdy miasto zmienia się tak dynamicznie, te kilka ujęć to dla mnie sposób na zachowanie wspomnień o miejscu, które ukształtowało moją miłość do fotografowania morza. To był ostatni dzwonek, by uchwycić port w jego najbardziej autentycznej, niemal dzikiej formie.




Choć port w Darłówku zmienił się nie do poznania, a szklane elewacje na dobre wpisały się w krajobraz, wciąż można odnaleźć ten dawny, surowy klimat. Wystarczy zostawić za plecami luksusowe apartamentowce i ruszyć kawałek dalej, tam, gdzie linia brzegu wciąż należy do natury, a nie do deweloperów. Jeśli tak jak ja tęsknicie za Bałtykiem bez parawanów i betonu, koniecznie sprawdźcie mój kolejny wpis.
Sprawdź tutaj: Dzikie plaże nad Bałtykiem – ostatnie bastiony spokoju, które warto odwiedzić.
Aby zobaczyć, jak port w Darłówku wygląda dzisiaj, sprawdź aktualny podgląd na żywo z kamery internetowej w porcie.